Legalne Państwo – Nielegalny człowiek



Ja myślę

Język jest “unaocznieniem” naszego myślenia, myślimy za pomocą języka. Czasami “nie trzymamy języka za zębami” i wtedy ujawniamy myśli, ujawniamy się, wbrew własnej woli, z pominięciem procesu kreacji. Zdarzają się nam przejęzyczenia, które uwalniają, to co chcielibyśmy ukryć, albo kryje się w nas bez naszej wiedzy. Skracamy naszą mowę, nasze pisma, nasze operacje z użyciem języka – czy skracamy również, to co reprezentuje język – myślenie. Chodzi mi o skracanie, którego skutkiem jest zmiana sensu wypowiedzi, myśli. Żyjemy w czasie skracania wypowiedzi, nie tylko ustnej, ale każdej formy “unaocznienia” myśli, w obawie, słusznej obawie, że odbiorca ulegnie znudzeniu i odwróci się od naszego komunikatu, tego się sami uczymy i w tym się ćwiczymy, my, ci boscy ludzie? Jak to? Najlepszym trenerem jest technologia, smartphony, a w nich całe oprzyrządowanie w postaci facebook, insta, etc. , jak zaczynam tylko o tym mówić, pisać, zaczynam czuć się jak przebrzmiała płyta, od tylu lat sami siebie o tym uświadamiamy, od tylu lat o tym zapominamy. Przewijanie informacji, z możliwością natychmiastowego przełączenia na inną, nastawienie na pierwsze, kilkusekundowe wrażenie, szybka esencja jako źródło bezwartościowej wiedzy. Unikamy myślenia, chcemy gotowych rozwiązań, nawet prostych działań matematycznych nie chce nam się wykonać w pamięci. Liczymy właśnie na nią, na pamięć, aby umieścić w niej gotowe rozwiązania i odpowiedzi serwowane przez przypadkowych, samozwańczych ekspertów. Nawet o tę pamięć nie dbamy, zalewając ją potokiem informacji, wrażeń, emocji, w jednym momencie, tworząc z tego niezrozumiałe gówno, z którego przyjdzie nam kiedyś wróżyć. Niepokojące – cała ta skrótowość, przedstawia się jako sposób komunikacji, zarówno nadawania jak i odbierania komunikatów, sposób bycia, sposób rozumienia świata, przypuszczalnie i sposób myślenia, bo nic nie jest w nas rozdzielone, nic nie dzieje się osobno i bez wpływu na tę piękną, potężną część siebie, naszego ducha, które zrzekam się, oddajemy to co było w nas istotne naszym wynalazkom, aby udać się do domu starców i tam ślinić się i czekać, aż wyręczą nas we wszystkim. Kolejna łyżka brei ląduje w naszych bezzębnych ustach, podana przez usłużną maszynę.


Ja jestem myślany

Państwo (w którym żyjemy), jego struktura rozumienia rzeczywistości narzuca postrzeganie “czegoś” – przedmiotu, w rozumieniu tego do czego się odnosimy w myśleniu, “myśleniu o” jak legalne – nielegalne implikując dobre – złe (nawet nie: dobre – niedobre). Człowiek w zbiorowości, muszący być poddawany myśleniu o nim, jako elemencie, będzie myślany jako przedmiot, w układzie zbiorowości na stałe wyjęty z podmiotowości. Podmiotowość przysługuje tylko jednostce, która “myśli o”, i tu pojawia się podstawowy problem, problem umieszczenia jednostki w układzie zbiorowości ( w tym przypadku Państwie), skoro każda część składowa musi być rozpatrywana jako przedmiot “myślenia o”, to żadna część nie może być zarazem myśląca i myślana, nie może być przedmiotem i podmiotem w strukturze, którą narzuca układ zbiorowości – Możemy pomyśleć człowieka, ale nie możemy nim być. 

Państwo swoja strukturą zbiorowości – “myślenia o” nadaje status przedmiotu myślenia obywatelowi – człowiekowi – jednostce, a samo przyjmuje rolę podmiotu. Jak nas pomyśłi Państwo – nada nam status, określi nas, po uprzednim zbadaniu, sklasyfikowaniu, osądzeniu (w rozumieniu jurydycznym).  

Tu następuje odwrócenie prawidłowego układu – to nie ja jako człowiek decyduję o legalności państwa, jako bytu, tworu, czy jakkolwiek by je (państwo) klasyfikować, jako przedmiot mojego ludzkiego myślenia, myślenia podmiotu, który nadaje sens, znaczenie, wartość. Zaś przedmiot, który jest myślany, za pominięciem samego podmiotu (znaczącego Państwo) nadaje mu znaczenie jako obywatelowi, człowiekowi, jako przedmiotowi w rzeczywistości.

Człowiek jest koniecznie “jest” , zaś możliwe jest “jest” Państwo, jeśli już ‘jest’ to koniecznie nielegalne.


On jest myślany

Cudzoziemiec jest to osoba niebędąca obywatelem danego państwa i przebywająca na jego terenie. Tu rozpatrywana może być czynność – przebywanie , tej osoby, nie ona jako taka. Rozpatrywane może być to względem zakazu lub zgody prawa obowiązującego w danym państwie – ale jest to stosunek do prawa w rozumieniu ‘lex’, a czy to prawo jest zgodne z prawem w rozumieniu ‘res’ to może świadczyć o legalności nie cudzoziemca, nie jego przebywania, a samego prawa obowiązującego w danym Państwie. Jeżeli prawo (lex) narusza wolność człowieka, jego prawo przyrodzone to jest to prawo wadliwe, czytaj nielegalne.